| Anna Świrszczyńska |

Samotność ,
ogromniejąca perła samotności ,
w niej sie ukryłam .
Przestrzeń ,
która się rozprzestrzenia ,
w niej ogromnieję .
Cisza , źródło głosów .
Nieruchomość , matka ruchu .
Jestem sama .
Jestem sama , a więc jestem niczym .
Co za szczęście .
Jestem niczym , a więc mogę być wszystkim .
Egzystencja bez esencji ,
esencja bez egzystencji , wolnosć .
Jestem czysta jak to , czego nie ma ,
bezpieczna jak platońska idea ,
bogata jak możliwość .
Śmiejąc się wyciągam ręce
do tysiąca moich wspaniałych przyszłości .
Mogę stać się pianą na morzu
i osiągnąć jej szczęście krótkotrwania .
Albo meduzą i mieć na własność
całą śliczność meduzy .
Albo ptakiem z jego szczęściem lotu ,
albo kamieniem z jego szczęściem wieczności ,
albo drogą mleczną .
Jestem sama , jestem silna .
Samotność chroni mnie .
Jestem sama , a więc mnie nie ma ,
nie ma mnie , a więc istnieję
doskonale jak doskonałość ,
rozmaicie jak rozmaitość .
Potem przyjdą ludzie . Dadzą mi
skórę , kolor oczu , płeć i nazwisko .
Dadzą przeszłość i przyszłość
gatunku homo sapiens .
|
|